niedziela, 24 kwietnia 2011

Pierwsze urodziny

Uffff...Głęboki oddech. I zaczynam... Internetowy dziennikowy debiut. Wszystko z powodu pewnych narodzin. Szczególnych. Dokładnie rok temu. W dwudziesty czwarty dzień kwietnia (właściwie to wieczór, bo godz. 19.00) Antonina przywitała się ze światem. Przez ten czas starałam się skrzętnie odnotowywać ważne wydarzenia, jak się dało, a od dziś także tu. Może częściej będzie możliwość podzielenia się z tym, co się zadzieje. A zapiski są dla Tosi oczywiście. Mam plan kiedyś ich wydrukowania i podarowania jej w prezencie. Może miło jej będzie kiedyś do tego zajrzeć, może kiedyś na coś się to przyda...?

Nie do końca te pierwsze urodziny przebiegały tak jak chciałam, raczej, jak sobie wymarzyłam - chyba za dużo wcześniej było o tym myślenia, a przecież najważniejsze są te drobiazgi - ten szelmowski uśmieszek, kiedy stukała jajkami aż do zbicia skorupki, przytulenie do piersi, kiedy chciała odetchnąć po trudach niesamodzielnego jeszcze chodzenia, pożerające oczy, patrzące na nowe cymbałki, na dzieci przed kościołem. Migają mi teraz te obrazy, bo Tosia jest teraz jak ciągle nakręcony pajacyk. Ale migają mi też obrazki z całego tego pierwszego wspólnego roku - wszystko co chwilę pierwsze, po raz pierwszy. Pora wkroczyć w kolejny rok życia. Nie wątpię, że też będzie pełen wrażeń i wydarzeń :) Do boju, mała :)

A życzenia dla ciebie zapiszę jednak tą tradycyjną metodą, zakleję i schowam w kopercie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz