sobota, 1 marca 2014

Bale, zabawy i znowu katary

Znowu zaległości. Ale jak znowu jest chorobowo, to ciężko zebrać siły.
Mam zdjęciowe zaległości, jutro będzie razem tydzien nr 8 i 9.

Filip nie przestaje być idealną pożywką dla wirusów, katar nie odpuszcza już od tygodnia, pojawia się i temperatura, a ja z przestrachem wsłuchuję się w jego oddech, czy aby nie ma już jakichś świstów, furczeń i innych zwiastujących zapalenie oskrzeli odgłosów. Mam nadzieję, że chociaż tym razem nas ominie, w końcu antybiotyk zakończony zaledwie dwa tygodnie temu, kurcze blade, no ile można... Biedny chłopak się musi skupiać na walce z infekcjami zamiast na rozwoju :) Zatem z nowości to jedynie chodzenie przy jeździku. I układa wieżę z pudełek :)

Tosia - niewyczerpane źródło zabawy. Aktualnie odgrywanie ról jest bardzo na czasie i trwa non stop, ciągle słyszę:
- W co się pobawimy? To może ja będę księżniczką, a ty smokiem albo potfolem. A telaz ja będę doktolką. Dzien dobly, co panią boli? Ja będę samochodem, a ty motylkiem...
 I tak w kółko :)
Dziś na swojej tablicy korkowej powiesiła zdjęcie, na którym jesteśmy w trójkę, kiedy Tosia miała dwa miesiące.
- Ty to powiesiłaś? - pytam.
- Tak.
- A dlaczego?
- Bo jest ulocze.
:)

W środę miała swój pierwszy w życiu bal karnawałowy. Z wypożyczalni wybrała strój Dzwoneczka, wróżki - zielona sukienka z różowymi falbankami i skrzydełkami.
- Nie uwierzysz, co mam - krzyczała od progu.
Ale bal nie należał raczej do udanych.
- Płakałam.
- Dlaczego? Co się stało?
- Bo było dużo dzieci i nie było miejsca do tańczenia. I za dużo stalszaków i się bałam.
Biedula moja no.


8/52


Tosia - różowe szaleństwa, nie ma to jak zmienianie pościeli, tym bardziej na różową, tym bardziej w różowej pidżamie



Filip - "Uwaga, rzucam", zabawy z piłką wielce lubiane, czasem wychodzi nawet rzut za siebie :)



9/52


Tosia - strojenie min


Filip - pudełeczka to druga miłość zabawkowa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz