wtorek, 22 listopada 2011

Nie, tiaaa, tiuuuu

Umyka ten listopad niepostrzeżenie, a wraz z nim Tosiowe wydarzenia, których nie było kiedy (albo się nie chciało) spisać.
Ciągle ubolewam, że tak wciąż ubogo językowo u nas, ale hm... w zasadzie, jak się tak dobrze zastanowić, to w większości przypadków wiadomo  o co chodzi, a wypowiadane nie i tak jest świadome, wręcz przemyślane :) "Nie" jest krótkie, stanowcze, ucinające wszelkie dyskusje, takie nie i koniec. "Tak" rozpływa się w ustach, przeciąga się, jest miękkie, radosne przeważnie, tiaaa. Oprócz tego masa innych gestów, które pozwalają się porozumieć. Z takich, które teraz pamiętam:
otwieranie buzi - jedzenie, zarówno ludzi, jak i zwierząt
wytykanie języka - kot się myje
machanie rękami - Tosi pływa, czyli myje się w wannie
gładzenie się po brzuchu - dobre jedzonko
No i przede wszystkim pokazanie paluchem tego, co jest w danej chwili potrzebne i mówienie tiuuuuu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz