Zrobiłyśmy sobie wczoraj przejażdżkę do miasta Kopernika. Piękna jesień za oknem, więc szkoda siedzieć w domu. A że jeszcze piękniej w Toruniu, wsiadłyśmy w pociąg i po półgodzinie hasałyśmy w moim ulubionym parku, przez który kiedy miałam przyjemność przechodzić codziennie.
W drodze powrotnej dopadła nas przypadłość PKP - spóźnienie pociągu. W tym czasie Tosia poznawała dworcowe kąty, i to w biegu - peron drugi, przez hol główny na peron czwarty, nawrót przy schodach i kolejna rundka. Ledwo nadążałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz