czwartek, 30 czerwca 2011
Iskierka
Mamy żywe srebro w domu. Pewnie to nie jest nic nadzwyczajnego i dzieciaki w tym wieku tak szaleją, ale ile to radości przynosi. Z drugiej strony, przynosi też bałagan jak po tornadzie, bieganie w ślad za małymi nóżętami, wyjmowanie przeróżnych rzeczy z łapek. Tylko jak śpi, można odetchnąć... Ale ile w zamian się dostaje! Jest kilka rzeczy, które poważnie mnie rozczulają, np. to jak Tosia przytula się do moich nóg (najczęściej kiedy jest czymś przestraszona albo nie chce do kogoś iść), jak bierze mnie za rękę i ciągnie tam, gdzie chce iść, mówiąc przy tym "oć", kiedy paluszkiem dotyka mojej twarzy, kiedy pokazuje jakąś rzecz (ale może to też być dziura w chodniku) i mówi "cio to",no i to jej straszenie ("aaaa" takim grubym głosem). Wszędzie jej pełno. I chyba ma jakiś skok rozwojowy, bo apetyt się polepszył, a na piciu mleka spędza więcej czasu, szczególnie w nocy - ostatnio mam wrażenie, że pije cały czas podczas snu :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz