niedziela, 18 września 2011

Podróżniczka

Wspominając jeszcze ostatnią niedzielę - pierwsza wizyta Tosi w myślęcińskim zoo, pogoda na to wyśmienita, ludzi tłum, zwierzaki wzbudzające największą radochę - kozy, gęsi, małpy i żółwie :)


No a w tym mijającym tygodniu trochę pomęczyliśmy Tosię jazdą w samochodzie, a może odwrotnie? :) Bo ile to ja się muszę nastarać, żeby przetrwać podróż... A więc jest śpiewanie, gilganie, dmuchanie balona i puszczanie takiego nadmuchanego (jak głośno pryka, to fajnie), przedstawienie z lalą i misiem, czytanie książeczek, kremowanie, jedzenie chrupek i wafelków od lodów, no i oczywiście nieodłączne karmienie... W ten sposób udało się dojechać nawet do Gdańska :) wow.  Tak, taki wypad na ostatnią chwilę i na chwilę - Sobieszewo + stolica Pomorza. Pogoda średnia, ale przecież nie ona najważniejsza.Aaa.... i po raz pierwszy zaszaleliśmy w Ikei, wracając znad morza z... lampą, koszem, pudłem, konewką, szklankami, misiem... :)


 Był jeszcze Inowrocław i solanki

Zamyślenie w Gdańsku


Spacer w Sobieszewie






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz