Wczoraj dzień urzędowy...
Podróż PKS-owa, z jednego autobusu do drugiego, ale podróż - sama przyjemność, bo można oglądać świat zza dużej szyby, robić kuku z panią siedzącą z tyłu, wpatrywać się w pana w kapeluszu. W urzędzie w Białych Błotach za wiele nie załatwiłyśmy, wodociągu nam nie zrobią, bo przecież kasy nie mają na takie fanaberie... Tyle jedynie, że panie urzędniczki były dość miłe i pozwoliły Tosi usiąść przy biurku i porysować. Czyżby przygotowanie do zawodu?:) Na tym nie koniec... Byliśmy też w wydziale budownictwa starostwa powiatowego, żeby podpisać kilka papierków. Tosia na urzędniczym szlaku...
Dziś wspólny długi ranek i... niestety upadek z kanapy znowu. Strach, wyrzuty sumienia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz