poniedziałek, 30 lipca 2012

Lato, lato

Aż dwie noce poza domem, bez mamy i co? W ogóle nie chciała wracać, nie odstępowała "baby" na krok, przeczuwając, że będzie musiała się pożegnać. Wszystko się jej podobało, nowa huśtawka, zakupy, robienie pierogów, gotowanie zupki, podlewanie trawy, zbieranie poziomek, żółte lody. Trzeba było uciekać do pompowania nowego basenu, żeby odwrócić jej uwagę, bo jak tylko przyjechała, już chciała wracać do baby. A jutro wyruszamy nad morze... Ciekawe, jak będzie. Lody to jej wieeeelka słabość :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz