niedziela, 30 grudnia 2012

BO w fazie nieskończoności

Jak się okazuje wcale nie trzeba zacząć zadawać pytań od słynnego dlaczego. Wystarczy BO? Tym właśnie słówkiem od kilku tygodni Tosia wystawia naszą cierpliwość na próbę, bo na jednym bo przy jednym zagadnieniu się nie kończy. Wyjaśnienia idą w nieskończoność. Przykład? - Tosiu, umyj ręce - Bo? - Masz brudne. - Bo? - Dotykałaś różnych rzeczy. - Bo? - Bawiłaś się. - Bo? Może tak długo... Czasem odpowiadam bo tak trzeba, czasem nie mam juz sensownego pomysłu i mówię nie wiem. Ona na to: tata tak. No tak, tata by wiedział. A kiedy jest wystarczająco usatysfakcjonowana odpowiedzią, mówi: aaaaaaa :) Tymczasem chorujemy. Zbiorowo. Syrop z cebuli, z buraka, czosnek i póki co bez efektów i bez poprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz