poniedziałek, 7 stycznia 2013
Chorujemy
Chorobowo u nas. Ciągnie się to już od po świętach i wciąż nie jest idealnie. U lekarza okazało się, że są zmiany na oskrzelach i po raz pierwszy Tosia ma przepisany antybiotyk. Przyznam, że długo się zastanawiałam, czy jej go podać, bo oprócz tego zlecone były też inhalacje, które też przecież powinny skutkować. Kaszel jednak nie przechodził, strachy zapaleniem płuc itp.,no i dostaje moja mała tego antybola. Jest lepiej, ale... i tak czeka nas kontrola. Dobrze, że i apetyt, i humor jej dopisują i na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na to, żeby była chora. Nauczyła się obsługiwać wieżę, więc co chwilę wymienia płyty, tańczy, podskakuje. No... czasem ma kryzys, jest "kitka dzidzia" i nie może się ruszyć z miejsca, musi być "opka je".
Mieliśmy pierwszą kolendę. Tosia śpiewała i modliła się po swojemu. Przedstawiła się księdzu, a potem włączyła muzykę i zatańczyła :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz