Takiego poranka jeszcze nie było - o godzinie 8.30 dzieci wciąż spały :) W tym samym łóżku :) Fajnie było tak na nich patrzeć. Noc też była wzruszająca - jedno przy piersi, drugie wtulone z drugiej strony, dotykające rączki młodszego. Niewiele mi teraz trzeba do łez. W dodaktu Tosia wstała w humorze, który sprowokował ją do śpiewania i tańczenia, zjedzenia śniadania. Wow - życzę nam więcej takich poranków.
A teraz późne popołudnie, Tosia pojechała do Solca, a mnie ta cisza aż kłuje w uszy :) Ale pewnie za chwilę obudzi się Fifi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz