Noc była ciężka, rzucała się Tosia, majtając nogami na wszystkie strony, przebudzał się Filip, przebierany chyba z cztery razy. Poranek z długim przebiegiem, bo jakoś nie zgrały się godziny spania i niespania, a właściwie to się zgrały i w tym samym czasie była dwójka do obsłużenia. A w ciągu dnia już sinusoida - raz łzy, raz śmiech.
Filip zaliczył dziś pierwszy spacer w chuście, od razu zasnął. I już wiem, że nie toleruje bezczynnego, samotnego leżenia, na rękach jest dobrze :)
Teksty zapamiętane:
- Ty jestes ladny bjat, a ja Tosia.
Po minucie nieobecności wchodze do pokoju i zastaję ją rozebraną od pasa w dół.
- Tosia, a ty co?
- Ja tylko na chyle mamo. (czyt. na chwile - wyrażenie padło po raz pierwszy).
Rozmowy z lalkami są przezabawne, jak im odpowiada, krzyczy,a potem mówi "cicho, cicho", ale nie umiem ich odtworzyć.
No i hitem stała się chusta, każe się nosić w "hucie" :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz