Upalne dni... Czeka się na nie cały rok. Lubię. Kiedy Tosia z najszczęsliwszą miną umazana jest od loda, biega boso, podlewa "gródek" i zbiera kwiaty na bukiety.
Gościliśmy ostatnio - Magdę z Wiktorem. W końcu :) Największa frajda - "wodenek" na spacerze i traktory oczywiście! Wczoraj Asia, a właściwie powinno być ciocia Asia. Na początku nieśmiałość, a potem skrajne wykorzystywanie do wszystkich zabaw - babki w piasku, piłka, pokazywanie "gródka" i pokoju.
Ostatni weekend - fajne wydarzenie w bibliotece - Festiwal Literobrazki. Czytanie bajek, wierszy (w tym "Kaczka Dziwaczka" i Artur Barciś, malowanie, stempelki, autograf od pani Iwony Chmielewskiej, no i oczywiście nowa książka - "W pogoni za życiem".
A w tygodniu wizyta u fryzjera - Tosia siedziała nieruchomo ponad pół godziny, pani stażystka bardzo się starała, ale naprawdę wolno jej szło. Zatem mały model mógł się dobrze przyjrzeć pracy, teraz bujany lew z wielką grzywą jest poddawany fryzjerskim eksperymentom.
Kolol fitolowy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz