Oooo... rety na sam wieczór dopadło Tosię jakieś superhiper doładowanie. Zamiast spać - zeskakiwała z kanapy, biegała, uciekała, kładła się na podłogę i kulała albo fikała nogami, zaczęła granie na cymbałkach, a przy tym głośne okrzyki: jejejejejeeejeyyijjjj, bababaaabyyybaaby, titittaaattiiiiitia plus oczywiście piski na wysokim tonie.
I jeszcze muszę podkreślić, że po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele ona już rozumie, mimo że nie potrafi mówić... Zaskoczyła mnie wczoraj, ścieliłam łóżko, szykowałyśmy się do mycia, bardziej do siebie niż do Tosi, mówię: ściągaj spodnie i skarpetki. Patrzę, a mała próbuje rzeczywiście ściągnąć te spodnie (ale guzikowi nie dała rady), po chwili siada i bierze się za skarpety. Przykład z wczoraj rana - leżymy jeszcze i się przeciągamy, Tosia przy cicu, ja mamroczę: dasz buzi mamie?Bez reakcji, po chwili rozdziawiona buzia ląduje na mojej twarzy i śmiech :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz