3 dni razem :) Jesteśmy na półmetku.
Tosia chyba nie zawsze do końca wie, czego chce. A może raczej to ja nie wiem, o co chodzi, a ona się wkurza z tego powodu. Tak bywa np. kiedy coś pokazuje, ja podaję po kolei różne rzeczy, a to ciągle nie to... No to ile można czekać. Zaczyna tupać nogą i pokazywać swoje zniecierpliwienie.
Częściej i świadomiej używa tak i nie. Tosiu, idziemy spać? Nie. Jest kotek? Taa. Zjesz obiad? Nie.
Wczoraj przejażdżka do Bydgoszczy busem, krótka wizyta w Wyborczej, obiad w Greenway'u (pierogi + koktajl porzeczkowy).
A dziś przy przewijaniu pieluchy - nagle - mamma, maaama i rączki na szyję :) Taki mały przytulas. Podobnie, kiedy są osoby, których nie zna. Wtula się mocno, mocno, zasłaniając buźkę, owijając nogi wokół mnie, zaciskając ręce na mojej szyi. Rozpływam się wtedy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz