Ulubione zabawy ostatnimi czasy:
- pojenie lalek i misiów herbatką, karmienie ich kaszką lub mlekiem mamy
- miętolenie książki o pieskach
- pomaganie przy robieniu prania - można się pochlapać
- rysowanie - kredki, a jeszcze lepiej długopis, czyste (koniecznie) kartki, pełne skupienie i ... wychodzą piękne abstrakcje
- uciekanie na spacerze, zawsze w przeciwnym kierunku
- uciekanie na golasa sprzed prysznica w momencie, gdy mama odkręca wodę
- straszenie, często pluszowym psem
- zabijanie much łapką
Jak mi się przypomni, to dopiszę. Dziś była taka nerwowość, że ciężko było odgadnąć, o co chodzi. Dobrze chociaż, że rano (wczesne rano, jak na Tosię) obyło się bez głośnych pożegnań - zastygła w wózku z miną zamyśloną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz