środa, 11 stycznia 2012

Socjalizacja

Dwie śmieszne rzeczy ostatnio zaobserwowałam.
Tosia lubi podsiadać :) Bywa że siedzącego wywabia z miejsca, np. że ma po coś iść, coś zobaczyć, bo czym hyc i ładuje się na kanapę albo fotel. Jak kociak, który lubi wygrzane legowisko. Najczęściej ten numer wychodzi z dziadkiem, który w przerwie na reklamy idzie po coś do kuchni, wtedy spryciarz wykorzystuje sytuację, gramoli się na kanapę, piloci w dłoń i czeka na reakcję :) No i ta mina - "udało mi się".

Fajnie angażuje lalki, misie (albo Pinokia) do codziennych czynności. Już pomijam ich mycie, sadzanie na nocnik i nagminne karmienie wszystkim tym, co ona sama je. Ostatnio wiele rzeczy im pokazuje - tak jakby były na równi z nią. Trzyma lalkę przodem do choinki, niech sobie popatrzy na światełka, sadza obok siebie Pinokia i oglądają bajkę albo czytają książkę; dziś miś patrzył, jak się robi ciastka. Nie ma to jak dobrzy przyjaciele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz