niedziela, 29 stycznia 2012

Towarzysko

Ostatnie dni stycznia 2012 - pierwsze poważne mrozy tej zimy, towarzyskie spotkania i dużo prezentów.

Piątek -  przybywa chrzestny Michał z małżonką Patrycją (skąd mi się wzięło to słowo? ja wiem...) i góóórą książek. Jej, jakby wrócili prosto z napadu na bibliotekę :) A dziubas tak uwielbia coś nowego "poczytać". W zestawie znalazło się między innymi "Było sobie życie". Jeszcze jest trochę czasu na tekst, ale obrazki bakterii i wirusów już robią wrażenie. Dziękujemy!

Sobota - przedpołudnie w Motylku i dużo dzieci i dużo zabawek. Było rysowanie, balony, zjeżdżanie i lalki - miłość wielka.W bardzo podobnym wieku byli Maciej, Krzyś, druga Tosia i Ania. Z zachwytem patrzyła na czteromiesięczną Julkę, dotykała delikatnie - nie jestem pewna, czy nie wzięła jej za lalkę, która się rusza :) Tematem przewodnim był masaż maluchów. Tosia też słuchała wykładu, na koniec wzięła lalkę treningową (ponadtrzykilogramową!) i zaczęła ją masować :) Nie tylko ja byłam w szoku. Potem jeszcze odwiedziny u Agaty, przyszłej mamy!! A tu towarzystwo Wojtka. Początek sielankowy - rozmowy, głaskanie po głowie, wymienianie krokodyli i picia, jedno zbyt mocne klepnięcie ochłodziło nieco stosunki, ale ostatecznie skończyło się wspólnym rysowaniem. Na koniec niespodzianka - nieoczekiwany prezent krokodyl Forfiter od Ani! Dziękujemy!

Niedziela - powrót babci i dziadka znad morza. Kolejna książeczka, piłeczka i minilala :) Dziękujemy!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz