czwartek, 7 marca 2013

Dałyśmy radę... dojść do sklepu!!

Staram się każdego dnia urzeczywistnić jakiś plan, zajęcie, atrakcję. Nawet jeśli będzie to coś niewielkiego, skromnego... Staram się dzień wcześniej coś w głowie zaplanować.
Wtorek, 5.03 - nowe farbki (habki) - zawsze radocha, zajęcie na co najmniej godzine
Środa, 6.03 - czujemy powiew wiosny i rozpoczynamy mycie okien
Dziś - pierwszy samodzielny długi spacer z dwójką. Juz sama decyzja nie była łatwa. Przygotowania trwały właściwie od rana (dobrze, że wstałysmy wcześnie, a i tak udalo się wyjść dopiero w południe) i zawsze coś - kupa, siku, przewijanie, przebieranie, ochota na wyjście przychodziła i odchodziła. Cel - zakupy w najbliższym sklepie, czyli kawał drogi,ok. 4 km w obie strony. Mocno nam wiało, ale szłyśmy dzielnie, Filip spał w wózku. Tosia wytrzymała niesamowicie, dopiero w połowie drogi powrotnej powiedzała, że nóżki bolą, więc wskoczyła na plecy.
Tosia:
- Tata gdzie? Tup tup do gazu?
- Tak, poszedł do garażu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz