Poszerzyłyśmy dziś naszą króliczą rodzinę, mamy już mamę, tatę, dziecko i babcię :) Babcia powstała z rolki po papierze toaletowym :)
Tosia chce picie z sokiem, takim słodkim do rozcieńczania.
- Z tym nie, zrobię ci z innym.
- Bo?
- Bo on nie jest zdrowy.
- Choly jest??
Mam dylemat - już prawie pewne, że zostanę w domu na wychowawczym. Logistyka by nas zabiła. Wypłata poszłaby na dojazdy i opłaty przedszkolno-żłobkowe. Stres, pośpiech, wycieńczenie - tak to widzę. Ale boję się, że przez siedzenie ze mną w domu Tosia coś straci, że w tym wieku przedszkole jednak by się jej przydało, bo ja jej nie zapewnię takiej rozrywki, edukacji itp. Inna sprawa, że praktycznie na przedszkole państwowe nie mamy szans, bo w Brzozie nie ma miejsc, w Białych Błotach musi być zameldowana, w Bydgoszczy też, pozostaje prywatne, a to koszty...
A Filip nadal przeplata gorsze dni lepszymi, ale w każdym godzina 17 jest momentem krytycznym i prawie na pewno oznacza płacz. Poza tym to słodkie dziecko, które nie lubi nigdzie leżeć samo. I taki już duuuży się zrobił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz