Filipp się nam rozgugał. "Dziadziadzia diadiadia giagiagia" - słychać raz po raz i mam wrażenie, że koniecznie chciałby nam coś przekazać. Kolejne nowe osiągnięcie to włożenie stópki do buzi, tak z dwa tygodnie tylko trzymał ją w rączce, teraz już ją smakuje :) A dziś podniósł się i wyprostował rączki, kiedy leżał na brzuchu. Myślę, że tych osiągnięć szybko będzie teraz przybywać.
Tosia ma teraz czas tatowania - do wszystkiego jest potrzebny tata, ja z tatą, ja do taty, gdzie jest tata - słychać po ...naście razy dziennie. Już się boję poniedziałku, kiedy to tacie kończy się urlop... Codziennie obiecuję sobie, że będę mieć włączony komputer i jak tylko powie coś fajnego, będę biec zapisywać, bo potem niestety nie pamiętam tych wszystkich oryginalnych odmian, skrótów i skojarzeń.
- Myjemy Hilipowi gowe?
- Nie.
- Tak, wosy ma kurzone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz