Przedszkolne zamieszanie zamieszaniem, ale dokładnie w tym samym czasie, kiedy Tosia zaczynała nową przygodę, Filipowi stuknęło siedem miesięcy!!
Małe podsumowanie: Filos nadal bezzębny, nieraczkujący, ale odrobinę daje radę się przemieszczać, najbardziej wokół własnej osi, obraca się na wszystkie strony i denerwuje, kiedy nie może dosięgnąć czegoś, co już jest tak blisko, blisko, ale jednak poza zasięgiem. Jest nieprawdopodobnie ciekawy, kiedy widzi kogoś jedzącego, pożera wszystko wzrokiem, ale z jego jedzeniem bywa różnie, bywa, że wypluwa "jarzynową zupkę" i odwraca od niej głowę; częściej wybiera owoce, brzoskwini nigdy nie odmówi :)
Waga - prawie 8 kg, włosków sporo (jeśli mam porównywać z Tosią). Rozdzierający płacz? Wtedy gdy solidaryzuje się z siostrą albo kiedy znikam nagle z pola widzenia, czasem też po przebudzeniu. Poza tym spokój :) Ma łaskotki na brzuchu, pod paszkami i na szyi, lubi zabawę w "skradanie". Wciąż jednak wygłupy siostry wzbudzają najczęstszy entuzjazm. No i jest strasznie wygadany: a ta, dada, diadia i tym podobne, głośne dźwięki.
Od dwóch dni niestety zmaga się z jakimś wirusem, najpierw katar, a dziś chrypi jak jeszcze nigdy. Smaruję maścią rozgrzewającą, ściągam wszystko z nosa i czekam. Mam nadzieję, że się bidulek z tego szybko podniesie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz