środa, 4 grudnia 2013

10 miesięcy i adwent rozpoczęty

Kłopoty z zasypianiem, naprawdę zbyt dużo czasu na to schodzi. Czytanie, opowiadanie, śpiewanie kołysanek, pić, gorąco, nie chcę tutaj, chcę na dół. Po godzinie wymiękam i mam dosyć. Puszczają nerwy, kiedy biega boso, a jest zakatarzona... :( Jak do tego podejść nieemocjonalnie? Olać fakt, że może się przeziębić? I nie zwracać uwagi na tę wieczorną rozwydrzoność?
Dużo piosenek, rymowanek, wyliczanek, czasem nie wiem, na ile coś zapamiętała z przedszkola, na ile sama wymyśla na poczekaniu. Lubię tego słuchać.
Wczoraj pierwsze roraty, z lampionem rzecz jasna. A od niedzieli pierwszy adwentowy kalendarz - codziennie nowa niespodzianka, drobnostka, zadanie.
Dziś pierwszy wrzucony do skrzynki list do św. Mikołaja.

Filip - 10 miesięcy. Wciąż nie wydaje mi się na tyle duży. Inaczej go postrzegam niż Tosię w tym wieku, która wydawała mi się wtedy taka "poważna". Podciąganie i stanie to teraz główne czynności dnia. Świetnie służy do tego kanapa, jak i moje nogi. Dziś w kuchni stojąc przy kuchence, poczułam targanie nogawki :) Nie lubi zostawać sam, na chwilę jest go w stanie zająć pudełko, z którego można coś wyrzucać, albo widok za oknem, kiedy coś się dzieje, czytaj szczeka pies. Wciąż nie raczkuje na wyciągniętych rączkach, porusza się używając łokci.
Stan uzębienia - 0.
Mowa -  gagagaga
Mleko - ponad wszystko, lubi rybę z ryżem, kaszkę z malinami, jabłka, niemal wszystko miksuję - brak zębów.
Siostra - cieszy się, kiedy ją widzi, chociaż najlepiej z wysokości moich rąk, kiedy są sam na sam, a Tosia próbuje jakoś go przesunąć, od razu jest płacz, mówiący: ratuuunkuuu.
Zapalenie oskrzeli, trzydniówka za nami, poza tym katar i kaszel niemal non stop. I jeszcze jakies dziwne uczulenie na ramieniu.
A kuku, Barum tryk - radocha :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz