Kalendarzowo-adwentowa fascynacja trwa, mimo niefachowego wyglądy choinki i bombek. Śmiem twierdzić, że to główna motywacja do porannego wstawania (co to będzie po świętach??). Oczywiście najlepsze jest losowanie niespodzianki z czerwonego woreczka, ale i zadania staramy się wykonywać jak najlepiej - wczoraj byłyśmy w bibliotece po świąteczną książkę i na roratach, dziś robiłyśmy łańcuch z kolorowego papieru.
Tosia: - Hilip, poczytam ci. Tu jedzie tlaktol, sam bez ludzia. A tu są wsinki (świnki) :)
- Tam ta lasem, tam la gólką wiat dokuczał małym chumkom i sie chumki osplakały i deszcz padał ples dzien cały.
Filip przesuwa się wzdłuż kanapy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz