poniedziałek, 30 grudnia 2013

Przedostatni dzień

Miało być kameralnie, śpiąco, a tu nieoczekiwanie przyszło zaproszenie od sąsiadów. - Idziemy do Igi - cieszy się Tosia i raduje wielce, że nie będzie musiała spać. Bo to spanie ostatnio to jest jakiś przeżytek dla niej, a problem dla nas, bo po czytaniu, opowiadaniu bajek, wspólnym leżeniu - ona wciąż "nie jest męczona" i "nie ce pać".

- Oni są już ubrzani?

Filip przesuwa się wzdłuż kanapy, szczerzy dwa zęby i zawzięcie gada: ga ga ga gaga :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz