Tosia chora. Długo się trzymała. Męczy ją gorączka, narzeka na ból głowy, nóg, rąk. Dziś doszedł zapchany nos. Biedula jest, wczoraj sama położyła się w południe do łóżka i zasnęła, więc już naprawdę nie jest dobrze. Przytulas do kwadratu. Dziś:
- Dobre twoje mleko. Przepyszne. Jak plosto od klowy.
- Dziś jest jutlo?
- Dlaczego założyłaś mi spodnie? Nie lubię spodni.
Ciekawe, czy kiedyś zmieni zdanie :)
- Kim chcesz być, jak dorośniesz?
- Baletnicą. I biegarką.
- Do mojej koleżanki Aleny przyjechała policja.... Zadzwonię do niej.
To imię wymyśliła chyba sobie sama, i o ile inne też wymyśla co chwilę, to jedno trwa i trwa niezmiennie od dobrych paru tygodni. Wiele rzeczy Tosia robi z Aleną, rozmawia z nią przez telefon itp.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz