Coś nam się Tosia przytulaśna zrobiła ostatnio :) Ale to jest rozkładające na łopatki jak nie wiem... Po prostu się człowiek rozpływa, jak te drobne rączki obejmują szyję, a buźka zbliża się do dania całusa. Mam nadzieję, że szybko nie przejdą jej te czułości.
Wczoraj udało się kupić pierwsze antosiowe kozaki (cynk od Ani), lada dzień powinien przyjść kombinezon, czyli na zimę jesteśmy prawie gotowi. A tymczasem piękna złota słoneczna jesień...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz