Dziś wizyta w szpitalu w celu sprawdzenia serducha. Tosia na badaniach - oaza spokoju, leżała niczym posążek i uważnie wpatrywała się w każdy ruch pani pielęgniarki, pani doktor. Na szczęście wyniki w porządku i nic się nie dzieje - są tylko szmerki niewinne.
Korzystając z niedalekiej odległości do Focusa, poszłyśmy połazić po sklepach. Kurcze, po raz pierwszy poczułam się jak matka i córka na zakupach :) jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi. Mała biegała od sklepu do sklepu, przytulała się do ubrań, ściągała je z wieszaków (ale nie tak bezmyślnie, wszystkie naraz) i przymierzała, przykładając do siebie, wkładała czapki, dotykała butów - no rasowa dama :)
Postęp w odpieluchowaniu - wskazuje nocnik, posadzona na nim niemal zawsze coś zrobi, dziś całe popołudnie biegała w majtochach i tylko na koniec, tuż przed myciem, spóźniłam się o minutę. Kupiłyśmy nowe majteczki :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz