Znowu mnie wzrusza... Obejmuje szyję rękami. Niespodziewanie, mocno i czuje się wtedy tę współzależność. Mówi mammma. Przybliża twarz do twarzy, co oznacza buzi. Wzrusza, wzrusza bardzo wiele zwykłych, codziennych rzeczy. Nawet ten głośny chichot przy gilgotach w brzuch. Staram się doceniać te chwile, celebrować i cieszyć się nimi.... tak po prostu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz