piątek, 19 kwietnia 2013

Wyznania i piosenka

Wiosna pełną parą. Bez dwóch zdań, bez wątpienia. Czas na nowe buty (idą), kurtkę (suszy się), czapkę (w użyciu). Tosia nie chce wracać z dworu, nawet bajka jej nie przekonuje -  ucieka z piskiem w najdalszy kąt działki, te zaczerwienione policzki... Różowa taczka i łopatka to nieodłączne atrybuty.
Filip miał wczoraj kaskaderską akcję przez moją nieodpowiedzialność, szkoda gadać :(

Udało mi się w końcu złapać wyraźny, niezamazany uśmiech :) Zawsze albo brakowało aparatu, albo moje umiejętności fotografowania były do niczego. Rozczula i ujmuje :)



Wczoraj po raz pierwszy Tosia użyła takich słów:
- Ja kocham mlucha.
Jak tylko zapłacze, zaczyna śpiewać piosenkę, a raczej to, co zapamiętała z zajęć rytmiki:
- Kukułka zimowa, zima, zima, bociek już leci, cieszą  dzieci.
I tak w kółko :) Aż zaczęłam rozglądać się za jakąś płytą z piosenkami dla dzieci, żeby jej repertuar urozmaicić.


Siejemy zioła. Stopniowo. Ale zainteresowanie umiarkowane. Lepiej w tym czasie biega się z łopatką :) Zrobiłyśmy oznaczniki, żeby wiedzieć, co mamy w jakiej doniczce. Teraz muszę po kilka razy z rzędu powtarzać:
- A to?
- Rukola.
- A to?
- Bazylia....

Od dziś nowy mebel w salonie.
- Tosiu, podoba ci się kanapa?
- Ja lubię lóziowy...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz