Przy śniadaniu szeptem:
- Mamo, chodź do klepa
Nie mogę jej zdjąć bluzki jedną ręką, bo trzymam Filipa:
- Mamo, fuf Hipka na watkę.
I tyle zapamiętałam tak na bieżąco. Mało. Dziś praktycznie cały dzień na działce - pomaganie dziadkowi w kończeniu domku. Pędzelek do akwareli i malowała drewniane słupki :) Naśladowała Porta - leżała razem z nim w piachu, szczekała i skakała wtedy, kiedy on.
Na koniec zażądała pojechania do Solca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz