czwartek, 9 maja 2013

Zaczarowana?

Dziś był wyjątkowy dzień dobroci. Ktoś Tosię jakby zaczarował. Sama z siebie nagle zaczęła się do mnie zwracać: mamusiu :) Mogę mamusiu? Proszę mamusiu. Mamusiu chodź. Szczena mi opadła :) Serce się rozpłynęło. Jakby tego było mało, zabrało się dziecko za sprzątanie - wycieranie kurzu, układanie rzeczy na półkach, na stole. Byłam pod wrażeniem, na serio. O wyciągnięciu całego (sic!) prania z pralki  nie wspomnę. I nawet płaczów prawie wcale nie było. Cudowna odmiana jakaś? Rekompensata za trudne dni? Trzylatki to zaskakujące stworzenia jednak... Ciekawe, co mnie czeka jutro, strach się bać.

Wizyta u dentysty - dzielność 100%.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz