Miłość do Hilipka kwitnie. "Bjat" wciąż jest obcałowywany, wygrzechotkowany i ośpiewany (kukułka nadal na topie). Do tego doszła pomoc w przewracaniu na brzuch!!
- Mamo, sipko! Hilipek lezi na plecach!
Do teraz nie wiem, czy mu w tym pomogła, czy udało się po raz drugi.
- Pi czy paczy?
To pytanie uwielbiam, bo wiem, że za chwilę zrobi wszystko, żeby jednak patrzył, a nie spał :)
Wczoraj Boże Ciało i pierwsza procesja, na której Tosia sypała kwiatki. W sukience od chrztu :) Babcia się postarała, oberwała cały ogródek i mała szła w pierwszym rzędzie, sypiąc z wielkim rozmachem. W końcu ma doświadczenie w sianiu trawy - tak to właśnie wyglądało :) Ale przejęcie i przeżycie ogromne.
Podobnie jak malowanie z Kinią prawdziwego własnego obrazu na płótnie...
A jutro kolejne wrażenia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz