To był tydzień pod znakiem Dnia Babci i Dziadka, przedszkolnego występu, odzieżowo-lumpiarskich łowów (Tosi się udzieliło), sąsiedzkich odwiedzin (u nas nowa sąsiadka, a my oczywiście u Igi:)), leniuchowania w domu, chuchania na małego, bo wciąż nie pozbył się kataru.
Zgapiam pomysł na cotygodniowe portrety dzieci, tak ku pamięci i uwiecznieniu zmian, wydarzeń.
4/52
Filip - katar mu nie odpuszcza, tu w trakcie rozrywania chusteczki na strzępy
Tosia - wciąż w ruchu, w zabawie, tu balonowe szaleństwo, naelektryzowana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz