Zakładając koc na głowe:
- Będziemy taszyć mame. Jestem diucheeem.
Do Filipa miętoląc go na każdy możliwy sposób, jeśli tylko jest okazja:
- Co kochanie moje, co powies.
Do Filipa, kiedy się obudzi:
- Jus nie psisz?
- Jak jest męczony, to Porto wlazuje do budy.
Ja: - O, Iga wyszła na spacer.
- Ja do IGI!!!!!!
Dziś rano po przebudzeniu:
- Ja do babci Zoosi.
I tak kilkanaście razy...
Próbuję rozszyfrować to mówienie. Wiadomo, że nie wymawia "r", a także "s", "z", o czym mówiła logopeda. Słychać też "h" w miejsce "f". Ale nie ma w tym chyba jednak żadnej reguły. Jest mochód, męczony, ale jest i babcia Zosia. Jest Hilip, habki, ale jest i firana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz